Z ustaleń śledczych wynika, że zatrzymany mógł przyjąć łącznie ponad 180 tysięcy złotych. Podejrzenia wzbudziły realizowane w tych samych aptekach, wysoko refundowane leki. Ponadto, recepty wystawiane były na te same osoby, a kontrole przeprowadzane przez jednego z urzędników NFZ-u w tych placówkach, nie wykazywały nieprawidłowości.
Mężczyźnie grozi nawet do 10 lat więzienia.
Napisz komentarz
Komentarze